Iluzja optyczna na rynku pierwotnym

Iluzja optyczna na rynku pierwotnym

Gdybyś w 2022 roku śledził nagłówki portali finansowych, czy wpisy w nieruchomościowej części mediów społecznościowych, prawdopodobnie ogarnąłby Cię blady strach. „Załamanie na rynku kredytów”, „Deweloperzy wstrzymują budowy”, „Koniec eldorado”. To fakt: stopy procentowe poszybowały w górę, a Polacy stracili zdolność kredytową.

Gdybyś w tym samym czasie wszedł do losowej kancelarii notarialnej, zastałbyś tam tłumy ludzi, strzelające korki od szampana i deweloperów masowo przepisujących mieszkania na nowych właścicieli. Jak to możliwe? Czy statystyki kłamią?

Nie, statystyki nie kłamią: po prostu większość obserwatorów nie rozumie zjawiska, które w branży nazywamy przesuniętą falą. Zobaczmy, jak ta rynkowa iluzja optyczna działa na nasze portfele.

Krach, którego nie było widać w aktach

Dzięki pełnym danym z rejestrów aktów notarialnych udostępnionych przez Ministerstwo Sprawiedliwości możemy przeanalizować dwie kluczowe czynności: umowę deweloperską (czyli moment, w którym kupujesz „dziurę w ziemi”) oraz umowę przeniesienia własności (moment, w którym odbierasz klucze i stajesz się pełnoprawnym właścicielem gotowego mieszkania).

Zderzenie tych dwóch liczb z lat 2021–2022 pokazuje fascynującą anomalię:

  • Rok 2021 (Szczyt szału zakupowego): Polacy podpisują rekordowe 137 028 umów deweloperskich. W tym samym czasie ostateczną własność przeniesiono dla 89 764 mieszkań.
  • Rok 2022 (Wielkie schłodzenie rynku): Liczba nowych umów deweloperskich zalicza potężny krach i spada niemal o połowę: do 75 925. A co dzieje się z umowami ostatecznymi? Niemal ani drgną! Notariusze rejestrują ich aż 88 256.

Dla kogoś, kto patrzy na rynek powierzchownie, sytuacja była nielogiczna. Skoro jest kryzys, to dlaczego biura deweloperów pękają w szwach przy finalizacji umów?

Anatomia przesuniętej fali, czyli deweloperskie 24 miesiące

Wyjaśnienie tej zagadki jest proste, ale kluczowe dla każdego, kto chce mądrze „inwestować w beton”. Cykl budowlany w Polsce trwa średnio od 18 do 24 miesięcy.

Jak działa przesunięta fala? Mieszkania, które deweloperzy oddawali do użytku i przepisywali na klientów w kryzysowym i „pustym” 2022 roku, to lokale, które zostały sprzedane na pniu w szalonym, przełomowym 2020 i 2021 roku.

I odwrotnie: skutki załamania sprzedaży z 2022 roku rynek realnie odczuł dopiero w latach 2024-2025, kiedy to liczba ostatecznych przeniesień własności zaczęła wyraźnie spadać (zjeżdżając z ponad 88 tysięcy do 69 168 w 2025 roku). Tak na marginesie: jak wyglądałby rynek, gdyby nie słynne „dopłaty dla deweloperów” z 2023 roku?

Rynek nieruchomości to nie giełda papierów wartościowych – tutaj reakcja na kryzys lub boom nie następuje w sekundy.

Dlaczego ta wiedza to czysty zysk?

Zrozumienie mechanizmu przesuniętej fali daje Ci ogromną przewagę konkurencyjną, niezależnie od roli, jaką odgrywasz na rynku.

1. Perspektywa Inwestora i Flipera: Wojna na rynku najmu

Gdy media trąbią o kryzysie i spadku sprzedaży u deweloperów, Ty już wiesz, że za chwilę na rynek wtórny wleje się gigantyczna fala odebranych właśnie mieszkań z zakupów sprzed dwóch lat. Te mieszkania zostaną wykończone i masowo trafią na rynek najmu lub jako „gotowce” na sprzedaż. To idealny moment, by przygotować się na większą konkurencję wśród najemców i potencjalną presję na obniżkę czynszów.

2. Perspektywa kupującego: Kiedy negocjować cenę?

Wielu kupujących czeka z zakupem na „dno kryzysu”. Jednak deweloperzy rzadko obniżają ceny mieszkań w gotowych, oddanych właśnie budynkach (bo koszty ich budowy zostały zamknięte dwa lata wcześniej). Szansy na rabaty i promocje (takie jak darmowe miejsce parkingowe czy komórka lokatorska) należy szukać w statystykach nowych umów deweloperskich. Jeśli widzisz, że ich liczba drastycznie spada, to znak, że deweloperzy zaczynają panikować na nowo uruchamianych etapach budów, i to tam masz największą kartę przetargową do negocjacji.

3. Perspektywa pośrednika: Edukuj, nie panikuj

Dla agenta nieruchomości te dane to świetne narzędzie sprzedażowe. Pokazując klientom różnicę między umową deweloperską a przeniesieniem własności, zdejmujesz z nich lęk wywołany sensacyjnymi nagłówkami w mediach. Tłumaczysz obrazowo: „To, co widzimy dzisiaj w oddanych budynkach, to historia sprzed dwóch lat. Przyszłość rynku projektuje się w umowach, które podpisujemy dzisiaj”.

Nie patrz w lusterko wsteczne

Największym błędem przy analizie rynku nieruchomości jest podejmowanie decyzji na podstawie tego, co widać gołym okiem na placach budowy. Oddawane bloki to przeszłość.

Jeśli chcesz wiedzieć, gdzie rynek będzie za dwa lata, zawsze patrz na wolumen świeżo zawieranych umów deweloperskich. To one są radarem, który pokazuje, czy nadchodzi flauta, czy kolejna potężna fala popytu. Kto potrafi czytać te cykle z wyprzedzeniem, ten zawsze kupuje taniej i sprzedaje z najwyższą marżą.

Oczywiście pamiętaj też, żeby raportowane przez deweloperów dane o nowych umowach weryfikować w czasie. Tak, są one korygowane, a korekty te bywają znaczne. Dane te są dla rynku na tyle cenne, że warto próbować na nie w kreatywny sposób wpływać. Szczególnie, jeśli jest się dużym deweloperem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *