28 lipca na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Wbrew oczekiwaniom części uczestników obrotu nieruchomościami rolnymi, projekt ten, nie zakłada likwidacji Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, ani też wycofania z porządku prawnego przepisów regulujących sprzedaż ziemi rolnej. Przedmiotem projektu jest doprecyzowanie przepisów, jak i zmiana regulacji w zakresie badania, czy w skład majątku spółki wchodzą nieruchomości rolne, podczas transakcji w ramach grupy kapitałowej. To zmiana pozytywna, ale jej skutki będą dla uczestników rynku marginalne.
Przygotowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi projekt jest częścią prowadzonych przez rząd działań deregulacyjnych. To słuszne działanie, ale wybór części ustawy, która zostanie zmieniona może budzić wątpliwości. Nowe przepisy ułatwią życie grupom kapitałowym podczas transakcji obejmujących akcje i udziały spółek wchodzących w ich skład. W chwili obecnej koniczne jest badanie, czy podmiot którego akcje lub udziały są nabywane jest w posiadaniu nieruchomości rolnych. Jeśli tak, to KOWR ma prawo pierwokupu, co wydłuża transakcje i wywołuje niepotrzebny niepokój wśród korporacyjnych prawników.
Problemem deregulacji jest głownie to, że kierowana jest ona do największych i najlepiej przygotowanych do działania, na niepewnym prawnie rynku podmiotów. Korporacje współpracują z uznanymi specjalistami w zakresie prawa. Ułatwianie im życia jest miłe, ale patrząc na ogólny stan ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, nie jest to najbardziej pilna z potrzeb. O wiele więcej problemów z interpretacją przepisów mają rolnicy, jak i osoby chcące okazjonalnie nabyć nieruchomość rolną, a także te które otrzymują takie nieruchomości w spadku. KOWR od lat interpretuje przepisy ustawy w sposób odmienny od sądów, którym potem przychodzi orzekać w sporach przeciw niemu. Głównym problemem jest najczęściej obowiązywanie (lub nie) 5-letniego zakazu zbywania nieruchomości rolnej po jej nabyciu. KOWR tylko w nielicznych przypadkach uznaje, że do takiego zbycia może dojść.
Efekt? Tym, którzy i tak mają środki na rozwiązywanie sporów z KOWR będzie nieco łatwiej. Tym, którzy z KOWR mają małe szanse walki, nikt nie wyciąga pomocnej dłoni.