Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) to instytucja, która w teorii ma być filarem polskiego rolnictwa, wspierając je od zarządzania gruntami po promocję i innowacje. W praktyce jednak, jak wynika z serii kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK) i licznych doniesień medialnych, jej działalność coraz częściej budzi poważne kontrowersje, a nawet bywa synonimem niegospodarności i politycznego nepotyzmu. Jak powszechnie wiadomo, od jakiegoś czasu, nie są to już powody do domagania się zmian personalnych, ale być może wyniki śledztwa Prokuratury Europejskiej coś zmienią? Warto mieć nadzieję… choć niedużą.
Nadzór właścicielski i skandaliczne straty w spółkach
Jednym z najważniejszych zadań KOWR jest sprawowanie nadzoru nad 47 spółkami, w tym 31 o strategicznym znaczeniu dla państwa (np. stadniny koni, przedsiębiorstwa rolne). Kontrole NIK ujawniły w tym obszarze systemowe nieprawidłowości, które doprowadziły do gigantycznych strat.
- Pół miliarda złotych w błoto: W latach 2020-2023 łączna strata netto w nadzorowanych spółkach KOWR wzrosła z zaledwie 1,6 mln zł do zatrważających 167,9 mln zł. łączna strata nadzorowanych spółek w omawianym okresie to blisko 0,5 mld zł. NIK wskazała, że Ośrodek nie wypracował skutecznej strategii inwestycyjnej, nie monitorował sytuacji finansowej spółek i nie dbał o minimalizację ryzyka.
- Niekompetentni menedżerowie: Raporty NIK mówią wprost o „niedoświadczonych kadrach zarządzających” i „braku systemów oceny ryzyka”. W wielu spółkach prezesi byli powoływani na podstawie „poleceń ministra”, a nie doświadczenia czy kwalifikacji. W niektórych przypadkach (np. w Stadninie Koni w Janowie Podlaskim czy Michałowie) doszło do „karuzeli stanowisk”, gdzie w ciągu kilku lat zmieniano prezesów kilkanaście razy, co de facto zniszczyło wieloletni dorobek hodowlany i reputację.
- Afery finansowe: Doniesienia medialne wskazują na konkretne przykłady niegospodarności. To m.in. gwarancje dla zadłużonej spółdzielni mleczarskiej, zakup ton jabłek, które nigdy nie trafiły do konsumentów (sprawa „Eskimos”) czy gwarancja kredytowa na kwotę 100 mln zł dla spółki, której dokumentacja finansowa, jak się później okazało, spłonęła.
Kształtowanie ustroju rolnego: Niepewność prawna i biurokracja
KOWR jest kluczowym organem w procesie obrotu nieruchomościami rolnymi, realizującym m.in. prawo pierwokupu i wydającym zgody na nabycie ziemi. W tej dziedzinie również pojawiają się poważne zarzuty.
- Praktyka sprzeczna z prawem: KOWR, wbrew licznym wyrokom sądów, konsekwentnie utrzymywał, że sprzedaż ziemi otrzymanej w darowiźnie od osoby bliskiej w ciągu 5 lat wymaga jego zgody. Taka praktyka, choć prawnie kwestionowana, wprowadzała rolników w błąd i blokowała transakcje, a w efekcie ograniczała faktyczny obrót ziemią.
- Niejasne kryteria: NIK wykazała też, że KOWR często podważał ceny transakcji na rynku gruntów, nie podając przy tym jasnych i merytorycznych uzasadnień, co dodatkowo generowało niepewność i biurokratyczną opieszałość.
- Sąd sądem, ale KOWR wie swoje: podobna praktyka, jak w przypadku zbycia nieruchomości otrzymanej w darowiźnie od osoby bliskiej, dotyczy zbycia nieruchomości rolnej nabytej za zgodą lub przy pierwokupie KOWR. Jeśli grunt taki zostanie podzielony na fragmenty mniejsze niż 0,3 ha, to zdaniem sądów można go zbyć. KOWR ma swoje zdanie. Co nie dziwi, jest ono odmienne od zdania sądów. KOWR wiedząc, że w przypadku sporu przegra, stara się zastraszać strony umowy, jak i notariuszy kierując do nich pisma, w których domaga się cofnięcia legalnych transakcji.
Gospodarowanie gruntami i kontrowersje z Kościołem
Zarządzanie państwowym Zasobem Własności Rolnej Skarbu Państwa (ZWRSP) to podstawowe zadanie KOWR. Tutaj jednak na jaw wychodzą niejasne zasady przekazywania gruntów i brak transparentności.
- Przekazywanie ziemi dla Kościoła: Od 1992 roku KOWR przekazał kościelnym osobom prawnym (diecezjom, parafiom, zakonom) prawie 90 tys. hektarów ziemi. Problem nie leży w samej możliwości przekazania, która jest uregulowana prawnie (art. 70a ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej ), ale w braku transparentności i jasnych kryteriów. NIK wielokrotnie wskazywała, że w podobnych przypadkach (finansowania Kościoła z innych źródeł) brakuje dokumentacji i uzasadnień, dlaczego wybrano akurat te podmioty. Krytycy (m.in. rolnicy i organizacje społeczne) podnoszą, że ten przestarzały przepis, stworzony w innym ustroju, jest wykorzystywany do komercyjnych celów, a ziemia, która powinna trafić do rolników, trafia do instytucji nieprowadzących działalności rolniczej.
- Niewystarczający nadzór: NIK ustaliła również, że KOWR nie sprawuje wystarczającego nadzoru nad nieruchomościami przekazanymi nieodpłatnie, co prowadzi do narastania długu i utraty kontroli nad państwowym majątkiem. Na koniec 2023 r. należności z tytułu niezwróconych nieruchomości wynosiły blisko 220 mln zł.
- Celowe działanie: w historii KOWR zdarzały się sytuacje, w których ziemia przekazana na rzecz kościoła trafiała ponownie na sprzedaż lub była przeznaczana pod inwestycje deweloperskie z udziałem strony kościelnej. Nie byłoby w tym nic dziwnego i byłoby to działanie celowe, oraz jak najbardziej pożądane, gdyby tylko zamiast kościoła w roli beneficjenta gruntów występował na przykład Krajowy Zasób Nieruchomości, który to miał realizować projekty budownictwa mieszkaniowego.
Programy pomocy żywnościowej: wyłudzenia na masową skalę
KOWR odpowiada także za administrację programami pomocy żywnościowej dla najbardziej potrzebujących. Niestety, także i ten szczytny cel został wykorzystany do oszustw na wielką skalę, co ujawniło śledztwo Prokuratury Europejskiej. Z systemu wsparcia dla osób bezdomnych i uchodźców wyłudzono co najmniej 18 mln zł. Kluczową przyczyną była poważna luka w systemie. Przy wydawaniu pomocy nie wymagano skierowań z ośrodków pomocy społecznej, co w praktyce uniemożliwiało rzetelną weryfikację beneficjentów. To karygodne zaniedbanie doprowadziło do sytuacji, w której środki przeznaczone dla najuboższych trafiły do kieszeni przestępców.
Czas na gruntowne zmiany?
Raporty NIK, które kończyły się zawiadomieniami do prokuratury, oraz liczne medialne śledztwa, tworzą obraz KOWR jako instytucji, która boryka się z poważnymi, systemowymi problemami. Od niekompetentnych kadr i politycznych układów, przez utratę kontroli nad majątkiem, aż po niejasne zasady w kluczowych obszarach. Lista zarzutów jest długa.
Nowe kierownictwo KOWR stoi przed ogromnym wyzwaniem, by przywrócić zaufanie do instytucji, która zamiast wspierać, zbyt często generowała straty i kontrowersje. Wymaga to nie tylko zmian personalnych, ale przede wszystkim wprowadzenia transparentnych procedur, merytorycznych kryteriów i odbudowy nadzoru, tak aby KOWR faktycznie służył polskiemu rolnictwu, a nie był areną politycznych walk. By tak się stało konieczne jest odpolitycznienie struktur Spółek Skarbu Państwa, jak i instytucji takich jak KOWR.
Niestety to co konieczne, wydaje się w świetle braku chęci po stronie polityków kompletnie niemożliwe. Powracające dyskusje o ukróceniu nepotyzmu i zatrudnieniu kadry zarządzającej z prawdziwego zdarzenia, ucinane są zanim dowolna z propozycji nabierze rozpędu w sejmowych kuluarach, nie mówiąc nawet o skierowaniu tych pomysłów na ścieżkę legislacyjną.
KOWR miał zgodnie ze swoją nazwą wspierać rolników. Dziś wspiera rodziny polityków i powiązany z nimi biznes. NIK grzmi, media donoszą o kolejnych skandalach, prokuratura pracuje nad kolejnymi wątkami, a w KOWR wszystko po staremu. Jeśli wsparcie KOWR ma polegać na betonowaniu układów, to ja chyba wolałbym brak wsparcia.